GOKiB Krasne > Articles by: isp

Zespół Śpiewaczy „Strażowianki” historia

 skanowanie0010         Rozmowa przeprowadzona przez Emilię Jakubiec-Lis (Muzeum Etnograficzne w Rzeszowie) w ramach projektu Kolberg Promesa 2014, w dniu 03 września 2014 roku z byłymi członkiniami Zespołu Śpiewaczego „Strażowianki” ze Strażowa. Spotkanie odbyło się w placówce GOKiB w Strażowie, dzięki uprzejmości pani Lidii Hajduk, pracownika Gminnego Ośrodka Kultury i Biblioteki w Krasnem, oraz przy pomocy instruktora k-o Ireneusza Śpiewli. Było to pierwsze spotkanie po latach dawnych członkiń zespołu „Strażowianki” , którego celem było odtworzenie na podstawie wspomnień  historii działalności Zespołu oraz zgromadzenie materiału archiwalnego (fotografie, wspomnienia, pieśni, zapiski  i inne materiały źródłowe). W późniejszych terminach odbyły się też spotkania i z panią Emilią a także tylko z instruktorami GOKiB Krasne.

Założycielką zespołu „Strażowianki” była  pani Kozikowa, działaczka Koła Gospodyń Wiejskich. Zajmowała się także stroną, choreograficzną, natomiast Władysław Malec, mąż pani Kazimiery, pełniący funkcję  organisty w Strażowie towarzyszył zespołowi na akordeonie.  W późniejszym okresie szeregi grupy muzyków zasilił także Marek Malec, syn Kazimiery i Władysława. Pani Kozikowa, z zawodu nauczycielka, wykładała w szkole w Strażowie. Jej marzeniem było zorganizowanie inscenizacji przebiegu wesela strażowskiego, jednak realizacji przedsięwzięcia nie doszło. Nazwa zespołu została nadana przez panią Kozikową w porozumieniu z pierwszymi jego członkiniami tworzącymi skład zespołu.   Należały do nich: Kazimiera Malec, Władysław Malec (ze względu na obowiązki domowe pani Kazimiera Malec wycofała się z działalności zespołu, natomiast jej mąż Władysław pozostał czynnym członkiem do końca  działalności zespołu. „On to uwielbiał. On był zafascynowany muzyką, Dla niego muzyka, to było wszystko.” – wtrąca jedna z pań. Kazimiera Malec, dodaje, ze podczas służby wojskowej odbywanej w Krakowie, mąż śpiewał w chórze wojskowym.  Ukończył także Studium Organistowskie w Przemyślu. Uczęszczał też do szkoły muzycznej, ale przerwał naukę, gdy dostał powołanie do wojska.

Krystyna Kiwała (ur. 1941 r.) jedna z członkiń zespołu wspomina,  że tańczyła w parze z inną kobietą, starszą od siebie około 20 lat. Taki układ wymuszony był koniecznością wynikającą z braku mężczyzn w zespole. Był to zespół kobiecy.  Jedna z aktywniejszych członkiń zespołu była Katarzyna Pikor (zmarła), która prowadziła Koło Gospodyń Wiejskich. W okresie późniejszym do zespołu dołączyły: Bronisława Chmiel i Laskowska Maria (ur. 1945),  Wiktoria Bieda (ur. 1944 r.)

W początkowych latach działalności, Zespół składał się z 16 kobiet, które śpiewały jak również tańczyły. Początkowo akompaniował im na akordeonie Władysław Malec, z czasem dołączył do niego basista, skrzypek i tak w 1967 roku zawiązała się  kapela, która towarzyszyła „Strażowiankom”. Przez pewien czas działała nieformalnie, dopiero w 1975 roku została formalnie zalegalizowana jej działalność, co potwierdza fotografia karty weryfikacyjnej na „muzykowanie odpłatne”  wystawionej 19.01.1975 na nazwisko Władysław Malec. (fot. 5043, 5044). Prąd w Strażowie założono dopiero w 1957 roku (wspomina pani Kazimiera Malec). Władysław Malec przygrywał wówczas na zabawie świętującej elektryfikację wsi, ale zespołu wówczas jeszcze nie było. W trakcie rozmowy pań uczestniczących spotkaniu wyłania się data utworzenia zespołu „Strażowianki”. Prawdopodobnie był to 1964 rok. W 1959 roku brałam ślub, zespołu jeszcze nie było,                     a uczestniczyłam w nim jak byłam jeszcze młoda – wspomina inna pań, dawnych członkiń zespołu. 

Koncerty

Dzięki wspólnym staraniom i zaangażowaniu wszystkich członków, zespół zdobył II Nagrodę w Przecławiu (rok  nie został ustalony).17-18. 05. 1986 roku, na przeglądzie kapel zorganizowanym przez WDK w Rzeszowie, Zespół otrzymał Wyróżnienie (fot.5045).Zespół koncertował także w Górnie. Wówczas do uzdrowiska, jak podaje pani Bronisława Chmiel przyjechali goście z siedmiu krajów, których przyjmował Zespół Śpiewaczy „Strażowianki”.  (Druga z pań zaprzecza tej wersji, twierdząc, że to miało miejsce w Kamieniu, a nie w Górnie). 

Kobiety z Zespołu ustawione były na schodach, obok towarzyszyła im kapela i przy dźwiękach ludowych pieści witano przybyszów z obcych stron.  Sala w której odbyło się przyjęcie była ogromna. Pani Bronisława wspomina, ze po blokach stały stoły, a środek sali był wolny, przeznaczony do tańca. Ponieważ w Zespole nie było mężczyzn, kobiety tańczyły ze sobą, ale taniec bardzo spodobał się Węgrom i w niedługim czasie, zostały proszone przez nich do tańca. Najbardziej (wspomina pani Bronisława) przypadła im do gustu zabawa w „Chusteczkę”, która ku uciesze gości trwała ponad dwie godziny. Zespół na swym koncie posiada także występ podczas IX Światowego Festiwalu polonijnych Zespołów Folklorystycznych. Podczas festiwalu zespół został poczęstowany obiadem „to później za to, że nas obsłużono, śpiewaliśmy dla nich, taki koncert daliśmy w tej restauracji… W Rzeszowie, gdy wyszliśmy w filharmonii, tam występowaliśmy też, bo to      z polonii było takie wesele i braliśmy w tym udział jako goście. Pani Pikorowa kupiła kołacz, szyszki. Szliśmy na sale i dawaliśmy szyszki, oryginalne szyszki. To było specjalnie dla tych z Polonii, z zespołów, co przyjechali…”.   

„Jeździliśmy  na wycieczki autokarowe, a on zawsze z akordeonem. On to uwielbiał. Jechaliśmy raz z jakiejś wycieczki i stanęli autobusem na drodze, powysiadały my wszystkie i na drodze, na szosie my tańczyły….” – wspomina męża i tamte czasy pani Kazimiera Malec

skanowanie0033

Dożynki

W pamięci pan zachowały się także wyjazdy na dożynki do Malawy, Przybyszówki (obecnie dzielnica Rzeszowa), do Rzeszowa, gdzie odbywały się dożynki powiatowe lub wojewódzkie (pani Kazimiera Malec już nie pamięta dokładnie rangi tych imprez, ani daty). Na dożynki gminne Zespół udawał się udekorowanym traktorem, na którym wieziono wieniec dożynkowy. „Jeździli my wozem drabiniastym, koniami, wszystko poprzebierane było (…). W Palikówce taka babcia była (…) miała spódnice starodawne z takimi halkami i to sie po wsiach jeździło, poprzebierane dzieci, wszystko i tak się jeździło na około. Jak się wyjechało rano, to się jechało, śpiewało i zapraszało się na dożynki…”. Na festyn dożynkowy zapraszało się w ten sam dzień.

W dalszej części spotkania panie próbują przypomnieć sobie tekst i melodię popularnej niegdyś pieśni dożynkowej „Błogosławiony chleb ziemi czarnej” (51:21). Pieśń śpiewana była na melodię znanej nam piosenki harcerskiej „płonie ognisko i szumią knieje”. Inną pieśnią śpiewaną obok popularnej pieśni „Plon niesiemy plon” była „Lataj mi moja przepióreczko”, niestety melodia do niej uległa już zapomnieniu.

Plon niesiemy plon

Przynosimy plon, tu przed Boży tron
To jest owoc naszej pracy
……… ???? przyjąć raczy
Przynosimy plon, tu przed Boży Dom.
Żeby lepiej plonowało, po sto korcy z kopy dało
Przynosimy plon, w gospodarza dom.

Stroje

Młode pokolenie w owych czasach (lata 60-te, 70-te), odcinało się od swoich korzeni, wstydziło się i odcinało od tradycji pokoleń.  Zespół posiadał w swych zasobach 24 komplety strojów, jednak nie było zainteresowania podtrzymywaniem tradycji dziadów. „Trzeba było prosić, żebrać… Wstydziły się…  Był czas, że Krasne chciało nam to zabrać (stroje), ale ja powiedziałam, że nie oddam. Tyle lat o to dbałam, konserwowałam… Powiedziałam: Ma tu zostać! I tak właśnie zostało… Jeśli chcą sobie stworzyć zespół, niech sobie kupią, nie oddam za skarby świata…” – skarży się jedna z członkiń Zespołu. Dzięki postawie członkiń zespołu, te stroje, które panie przekazały do Ośrodka w Strażowie, są przechowywane w szafie. Czasem są wypożyczane na różne uroczystości osobom, które potrzebują.

Działalność Zespołu nie znalazła zainteresowania w młodym pokoleniu, bo jak jedna z rozmówczyń mówi: „to trzeba kochać i lubić” i swoją działalność Zespół zakończył  w latach ….????/

„Pierwsze to my miały spódnice szyte, a fartuszki my miały obszywane takimi ząbkami czerwonymi  i niebieskimi, i miałyśmy spódnice w paski” – wspomina pani Krystyna Kiwała

Kolejne stroje zakupione zostały z inicjatywy Katarzyny Pikor, przez Koło Gospodyń Wiejskich. Stroje  uszyte  zostały na miarę, w Extra Modzie w Rzeszowie (zaprezentowane są na fotografii nr 5034). Były to stroje w których dominowały duże chusty, pod którymi ukryte były gorsety. Do kompletu uszyte zostały spódnice  w stylu krakowskim  oraz  zakupione korale. „A potem ty chusty my se zostawiły, bo to była nasza własność” – dodaje pani Maria Laskowska. Także buty wykonywane były na miarę.

Ostatnie stroje dla zespołu wykonane zostały na zlecenie GOK-u w Krasnem. Wykonane zostały również na miarę dla każdej członkini zespołu. Niektóre z nich zachowały się  i przechowywane są obecnie w placówce GOKiB w Strażowie.

Pani Wanda Siwa  była Kierownikiem USC i jednocześnie członkiem zespołu „Strażowianki”. Przy okazji większych imprez, jak np. jubileusze złotych godów, wydarzenia patriotyczne czy wiejskie, zapraszała zespół dla podkreślenia swoim występem rangi wydarzenia. W zależności od okoliczności, zespół dysponował odpowiednim repertuarem pieśni. „Ta pani bardzo się w tej ludowiźnie kochała, bardzo to ceniła, niestety ona jest  w takim stanie zdrowia, ze nie rozpoznaje członków rodziny, dlatego  nie przyszła” – dodaje pani Lidia Hajduk.

Repertuar

Repertuar zespołu tworzony był wspólnie, z udziałem wszystkich członkiń. Każda przynosiła zapamiętane z domu jakieś pieśni. W posiadaniu pani Marii Laskowskiej znajduje się zeszyt-śpiewnik, w którym spisała wszystkie pieśni znajdujące się niegdyś w repertuarze „Strażowianek”. Wiele pieśni przyszło do zespołu wraz z dołączeniem do niego pani Bronisławy Chmiel. Jej matka, wieczorami przygrywała dzieciom na skrzypkach. Pomimo tego, ze pani Bronia jako 6-letnie dziecko została oddana na służbę do ciotki, siostry matki i jej dzieciństwo upływało poza domem, zapamiętała wiele pieśni śpiewanych w domu rodzinnym. „Jak było w zimie i jak zagrała, a mówi: Dziewczyny (bo nas było pięć dziewczyn), tańcujcie, nauczcie się tańcować, żebyście nie stały jak kołki…” (wspomina pani Bronisława Chmiel). Jak nie było na czym, to na grzebieniu grała, na listku… Na wszystkim potrafiła grać – wtrącają koleżanki pani Broni.  Ona taka była wesoła, choć sie napracowała, bo tatuś był wójtem, on to prowadził, to tylko siedział pisał i pisał. W ciężkich czasach był 5 czy 6 kadencji wybierany (…) A mamusia, 9-cioro dzieci urodziła, sama w polu koniem orała, siała, jak chłop wszystko robiła. Ja się dziwiłam jej. Przyjechała z pola, była zawsze wesoła, ona nie była nigdy smutna (…) A powiem wam jedną piosenkę. mamusia obiad gotowa la i robiła ciasto na pierogi, a dziecko zapłakało w kołysce i mówi do tatusia tak: Władek, rzuć to pisanie i zakołysz ją i zaśpiewaj, to ona uśnie. To tatuś śpiewał piosenkę, a my za piecem siedziały na ławeczce i musiały my siedzieć cichutko, bo by przeszkadzało  w pisaniu, to śpiewał: Stoi grusza w polu” – (śpiewa pani Bronia Chmiel z koleżankami).

Stoi grusza w polu, słodkie grusze rodzi
Powiedz, powiedz moja miła, kto do ciebie chodzi / 2x
Nikt do mnie nie chodzi, ani nie nocuje
tylko ten mój najmilejszy, co tańcuje ze mną /2x
Przyszedł do mnie w nocy, puka w okieneczko
otwórz, otwórz moja miła, otwórz okieneczko /2x
Ja ci nie otworzę, bo sie maci boje
mam ja chłopców osiemnastu, o ciebie nie stoje / 2x

 Nikt o mnie nie stoi, o konika mego
cóżeśmy go uwiązała u żłobu gołego /2x
u żłobu gołego, u gołej drabiny
Bywaj zdrowa moja miła odjeżdżam do innej /2x

 Gdy to usłyszała, twarzyczka jej zbladła
powróć, powróć najmilejszy jam cię nie poznała /2x
jam cie nie pozna, ni twego kasztanka
powróć, powróć najmilejszy, jam twoja kochanka /2x

 Jakżem jechał od Siczyny usłyszałem głos dziewczyny
zaraz konia osiodłałem do dziewczyny pojechałem /2x
przyjechałem przez podwoje usłyszałem dziewcze moje
i ona mnie przywitała, padła na ziemie zemdlała /2x
A ja sobie pomyliwszy ……..(nie wyraźny tekst)
Wziąłem za rączkę ścisnąłem i do siebie przytulułem /2x

 Moje dziewczę nie myśl sobie gorzej mnie niżeli tobie
Gorzej mi z twoim wianeczkiem niż tobie z moim dzieciąteczkiem /2x

……..
Tam na kamieniu siedziała
(pieśń śpiewana była podczas oczepin)

Tam na kamieniu siedziała
Tam na kamieniu siedziała i swoje włosy czesała i swoje włosy czesała
I swoje włosy czesała, ej moje włosy złociste.
Oj moje włosy złociste służyłyście mi zaiste, służyłyście mi zaiste.

 A teraz już nie będziecie
A teraz już nie będziecie, pod biały welon pójdziecie
Pod biały welon pójdziecie.
Zdejmą mi z głowy wianeczek
Zdejmą mi z głowy wianeczek, com se uwiła z różyczek
Com se uwiła z różyczek.

Z białych różyczek i rutki
Z białych różyczek i rutki był on ci dla mnie milutki
Był on ci dla mnie milutki.

 Mama mi nakazywała
Mama mi nakazywała, żebym go nie zdejmowała
Żebym go nie zdejmowała.

 Kończą się moje uciechy
Kończą się moje uciechy, wszystkie radości i śmiechy
Wszystkie radości i śmiechy.

Podczas wspomnianych imprez odbywających się w USC w Krasnem, którym przewodziła pani Siwy, śpiewano utwory dostosowane do okoliczności. Jedną z nich była piosenka:

W Rzeszowie na rynku
W Rzeszowie na rynku chłopców sprzedawali
W Rzeszowie na rynku chłopców sprzedawali
Za późnom se poszła, za późnom se poszła
Za późnom se poszła starego mi dali.
Starego mi dali ja go kochać muszę
Starego mi dali ja go kochać muszę
Jezusie zlituj się, Jezusie zlituj się
Jezusie zlituj się zabierz z niego dusze.
Jak się nie zlitujesz to ja sama muszę
Jak się nie zlitujesz to ja sama musze
Wsadze łeb w pierzynę, wsadze łeb w pierzynę
Wsadzę łeb w pierzynę i dziada uduszę

Daliście mnie dali za starego osła
Daliście mnie dali za starego osła
Ni z nim na muzykę, ni z nim na muzyke,
Ni z nim na muzykę, ni z nim do kościoła.
Pójde na muzyke musze nos ucierać
Pójde na muzyke musze nos ucierać
Pójdę do kościoła, Pójdę do kościoła,
Pójdę do kościoła, musze czapkę zdzierać.

Zespół teatralno-obrzędowy

W toku swobodnych rozmów pani Krystyna Kiwała przypomniała sobie, że nim powstał zespół „Strażowianki”, na terenie wsi istniał zespół artystyczny. Prowadził go Franciszek Cyrnek z Palikówki „Graliśmy „Chatę za wsią” (…) jasełka były grane…. – wspomina pani Krystyna Kiwała, która była członkiem wspomnianej grupy teatralnej. „A Józio Dec, to był aktor taki z prawdziwego zdarzenia. Amator był, ale taki był, ze można było pękać ze śmiechu (…) Doktorem został i koniec. On nie był nigdy doktorem, tylko taki tytuł dostał. Taki skecz opracował, jak lekarze badają pacjenta i każą mu się rozbierać, a ta pacjentka ma strasznie dużo ciuchów… i na końcu został jej jeden ciuch i mówi: – Ząb mnie boli…”  – dodaje pani Wiktoria Bieda.

W starej Kronice (działalności kulturalno-oświatowej w Strażowie od 1 stycznia 1947 roku)   znajduje się zapis wraz ze zdjęciem budynku (karczmy?, domu ludowego?), mówiący o tym, że „miejscowy kierownik szkoły, ob. Strażewski w roku 1929  Walenty zaczął organizować zespół teatralny wraz z kapelą, wokół których skupiało się społeczeństwo starsze (…) Ze starej stodoły przerobionej na budynek wygospodarowano salę widowiskową o prymitywnym wyglądzie (…) Nieporozumienia, jakie wynikły w samym zespole teatralnym (…) rozdzieliły zespół, który w roku 1950 zaprzestał swojej działalności.”

Pod koniec spotkania w trakcie rozmowy pojawił się wątek karczmy, w której spotykano się na zabawach, gdzie często muzyka grała. Jedna z pań twierdzi, że na miejscu, gdzie obecnie mieści się plebania, niegdyś była karczma. „Ja jako dziecko zasypiałam tam nawet na scenie…”. Inne panie zaprzeczyły, jakoby istniała tu jakaś karczma, ale pani Kazimiera Malec wspomina, że… „moja mama opowiadała, że cos tu było, jakiś budynek…”.

Wesela organizowane były w domach  lub w Domu Ludowym. „Była tam wielka sala, taka ze sceną, ze wszystkim. Potem przerobili to na małe sale….”. – wspomina jedna z mieszkanek Strażowa. 

Kronika Zespołu Śpiewaczego „Strażowianki” prowadzona przez panią Wandę Siwą, członkinię Zespołu i kierowniczkę USC, obecnie prawdopodobnie znajduje się w posiadaniu księdza w Strażowie.
Jeśli mają Państwo zdjęcia, pamiątki po wyjazdach, proporczyki, dyplomy, zeszyty z pieśniami po babci, dziadziu etc., to prosimy o użyczenie! Ocalmy je od zapomnienia!!

ZDJĘCIA:

Weszliśmy do Biblioteki w Palikówce! Trwają porządki i Skontrum!

Drogie Czytelniczki i Czytelnicy w Palikówce! Już z górki. Weszliśmy, a po uporządkowaniu i inwentaryzacji będziemy dla Was dalej! Będzie tylko lepiej! Cierpliwości!! Do końca stycznia  już się poumieszczamy,  później czeka nas planowane Skontrum czyli kontrola i remanent zbiorów bibliotecznych!
Za pomoc w logistyce dziękuję Firmie SZAJNAREX!

ZDJĘCIA:

21-22.01. Dzień Babci i Dziadka! Pamiętajmy!! W placówce w Malawie trwają prace :)

    Już za kilka dni Dzień Babci i Dziadka, a w GOK-u w Malawie przygotowania idą pełną parą! Dzieciaki tworzą piękne pudełka ozdobione cekinkami, kryształkami a do tego cudne kwiatuszki z bibułki! Wszystko po to aby kochanym dziadkom sprawić super prezenty, a jak wiadomo te robione samodzielnie, własnoręcznie mają największą wartość.

ZDJĘCIA:

IV Międzygminny Konkurs Kolęd i Pastorałek – regulamin

IV Miedzygminny Konkurs Koled i PastoralekZapraszamy do zapoznania się z Regulaminem i czekamy na zgłoszenia!!

  • Zgłoszenie udziału w konkursie /karta zgłoszenia/ należy przesłać w terminie do 15 stycznia 2018 roku mailem: poczta@gokkrasne.pl.
  • Konkurs odbędzie się 25 stycznia 2018 roku w GOKiB w Krasnem (sala widowiskowa), od godz 09:00.

Konkurs prowadzi Liliana Sendera.

Regulamin i Karta Zgłoszeniowa:

REGULAMIN IV MIĘDZYGMINNEGO KONKURSU KOLĘD I PASTORAŁEK Krasne 2018